niedziela, 11 października 2015

Ajuwerdyjska maska do włosów planeta organica.

Witaj! :) Przepraszam Cię za małe opóźnienie z postem, ale przez kilka ostatnich dni  nie mogłam się za nic zabrać. Dopadł mnie niestety mały dół przez włosy, które dalej wypadają w sporych ilościach. W ostatniej aktualizacji pisałam, że wybieram się na badania krwi, a także do trychologa. Te pierwsze mam już za sobą i chociaż mogę powiedzieć, że nawet spodziewałam się anemii, to zarówno żelazo, jak i tarczyca, i kilka innych wyników wyszło w jak najlepszym porządku, a ja zamiast się cieszyć, miałam okropny humor, bo dalej nie znam przyczyny, dlaczego straciłam aż półtora centymetra w obwodzie kucyka. Wracając natomiast do posta, dzisiaj chciałabym Ci przedstawić maskę, o której na blogu już kilkukrotnie wspominałam. Mowa tu o ajuwerdyjskiej masce z planety organicy, która już niedługo będzie dobijać dna. Zapraszam do kontynuacji.

   Producent złotej maski obiecuje nam przywrócenie zdrowych i pięknych włosów dzięki zawartości oleju neem (bogatego w witaminę E i niezbędnych aminokwasów), drzewa sandałowego (wzmacnia cebulki włosów i stymuluje ich porost), wąkrotki azjatyckiej ( posiada antyoksydanty najwyższej jakości, poprawia krążenie krwi, wzmacnia cebulki włosowe) oraz owoców acai (zawierają wszystkie znane witaminy i minerały). brzmi obiecująco, prawda? :) 
   Z dostępnością maski jest średnio Ja zakupiłam ją na małym stoisku w galerii z kosmetykami głównie rosyjskimi (niestety jednak już się zlikwidował, a miał bardzo fajny asortyment :( ) Czasem widzę ją w aptekach, które również posiadają u siebie naturalne produkty, a tak to zostają nam sklepy internetowe. Ja drugie opakowanie zakupiłam ostatnio na trinach, bo akurat jest na nią promocja. Tutaj dochodzimy do następnego aspektu, czyli ceny ;). Pierwsze opakowanie udało mi się kupić za cenę 25.90. Na trinach pełna cena to 28 złotych. Jakiś czas temu bardzo fajna cena była na mazidełkach, bo 20.99, ale obecnie jest informacja o braku produktu w magazynie, chociaż sama będę to co jakiś czas sprawdzać, bo różnica niby niewielka, ale jednak jest ;). 


   Maska w 300 mililitrowym opakowaniu ma gęstą konsystencję, dzięki czemu jest bardzo wydajna. Mi starczyła na kilka miesięcy :). Posiada również charakterystyczny, dość mocny zapach, który po pół godzinie na włosach jest dość męczący a dodatkowo jest delikatnie wyczuwalny na suchych już włosach ;)  

   Zapewne jednak najbardziej ciekawi Cię działanie maski ;). Przez gęstą konsystencję dosyć bałam się obciążenia i smętnie zwisających kosmyków, ale absolutnie niesłusznie :). Złota maska jest moją maską-pewniakiem, że włosy będą wyglądać co najmniej znośnie. Nakładam ją od 20 do 30 minut, i dzięki temu mam kosmyki dellikatnie wygładzone, chociaż jakiś minimalny puch jest. Są za to jednak super błyszczące i miękkie, a co równie ważne - odżywione po same końce. W niektórych odżywkach i maskach zdarzało mi się, że już drugiego dnia końce były suche i jakieś takie sianowate. Z maską ajuwerdyjską takie rzeczy nie mają miejsca ;). Producent obiecuje też wzmocnienie cebulek włosów i pobudzenie ich do rośnięcia, ja na skalp użyłam jej raz, gdy był wyjątkowo podrażniony - bardzo fajnie go uspokoiła, włosy u nasady nie były obciążone, ale na temat rośnięcia nie mogę się wypowiedzieć. Bardzo chętnie jednak to sprawdzę ;).

Maska ta nie jest absolutnym ideałem, bo włosy mogłyby być po niej jeszcze lepiej wygładzone, ale jak na moje skłonności do puchu to jestem bardzo zadowolona i jak już napisałam wyżej - już mam w zapasie drugie opakowanie. Zdecydowanie polecam ją wypróbować :). 
 A może już ją wypróbowałaś? Jeżeli tak, to jak się u Ciebie sprawdziła? :)

14 komentarzy

  1. Dla studenckiego budżetu trochę jednak za droga :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jej, ale przyznam, że rosyjskie kosmetyki słabo sie u mnie sprawdzają ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój koszmarek! Na tyle mnie przeraziła działaniem, że oddaję ją w rozdaniu u siebie ;). Ale fajnie, że u Ciebie się sprawdziła. Mnie podrażniła :( drapałam się jak nie wiem co..

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie przepadam za rosyjskimi kosmetykami, ale może kiedyś się przełamię ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może jeszcze się na nią natkne to kupię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio dużo czytam o ajuwerdysjkich kosmetykach i pielęgnacji, dlatego produkt wydaje się być dla mnie interesujący ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo podzielone opinie, ale i tak mnie kusi:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mialam i lubilam, choc nie do konca ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też na pewno kiedyś wypróbuję, ostatnio na nowo przekonuję się do takich kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze ♥