niedziela, 20 września 2015

Tanie hity: Tusz golden rose miracle lash.

Witaj! :) Dzisiaj chcę przedstawić Ci nieco dokładniej tusz, do którego początkowo nie byłam ani trochę przekonana. Do tej pory wybierałam prawie wyłącznie produkty z maybelline, z dużą szczoteczką i nie wyobrażałam sobie używać silikonowych z krótkimi włoskami. Oglądając takowe byłam przekonana, że nie poradzą sobie z moimi dość długimi rzęsami. Dla eksperymentu postanowiłam jednak kupić tusz Golden Rose Miracle Lash. Zapraszam Cię do recenzji :).
Producent obiecuje nam idealne pokrycie od nasady aż po same końce nie pozostawiając grudek, dzięki nowej i ulepszonej formule oraz elastycznej szczoteczce. Tusz ma wydłużyć i pogrubić rzęsy oraz nadać kolor głębokiej czerni, która utrzyma się przez cały dzień.

   Już na początku trzeba przyznać, że cena 10.90 jest ogromnym plusem. Tusze mają dość krótki okres ważności, najczęściej pół roku, ale zdarza się też, że nawet 3 miesiące. Jeśli jeszcze trafimy w sklepie na opakowanie otwierane przez kogoś już wcześniej, tusz bardzo szybko może wyschnąć, dlatego też nie czuję potrzeby kupowania tego typu  kosmetyków za 60 czy 100 złotych. Miracle Lash znajdziemy na wyspie lub w sklepie stacjonarnym Golden Rose, można go też zamówić na ich stronie internetowej.
   Moje rzęsy naturalnie są dość długie, ale jasne, od połowy długości prawie ich nie widać, a na końcach to już w ogóle są białe ;). Bardzo lubię efekt naturalny i delikatny i szczerze mówiąc odstraszają mnie bardzo mocno pomalowane, nienaturalnie grube i rzucające się w oczy rzęsy, które sprawiają, że patrząc na kogoś pierwsze co widzę to właśnie rzęsy ;). Tusz Golden Rose idealnie się tutaj sprawdza, pogrubia bardzo delikatnie dzięki czemu nie tworzy grudek. Sprawia, że moje rzęsy są bardzo długie, oraz ich nie skleja. W tym  ostatnim absolutnie wygrywa z Maybelline. Z ich tuszem musiałam zawsze używać dodatkowej szczoteczki do rozczesania, tutaj nie jest to potrzebne.
Ja nakładam na rzęsy tylko jedną warstwę i jestem bardzo zadowolona, tusz jeszcze ani razu nie pokruszył mi się w ciągu dnia, chociaż małym minusem jest jego dość długie wysychanie, kilkukrotnie zdarzyło mi się, żeby odbił mi się na powiekach ;).

Tusz nie jest jednak mistrzem w jednym aspekcie, nie wytrzyma bowiem płaczu ;). Mogę stwierdzić, że z innym tuszem mogłam płakać jak bóbr bez żadnych konsekwencji, a Miracle Lash delikatnie mi się rozmazał ;). Bardzo łatwo się jednak zmywa, więc tak do końca tej nie-wodoodporności nie uważam za wadę ;).

Absolutnie polecam ten tusz, jest nieporównywalnie lepszy od wszystkich których używałam do tej pory. Nie sprawia żadnych problemów przy aplikacji co pozwala mi go spokojnie użyć nawet wtedy, gdy bardzo się spieszę :).

14 komentarzy

  1. Pierwszy raz widzę ten tusz na oczy, ale muszę przyznać, żę bardzo podoba mi się jego efekt na rzęskach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Efekty bardzo ładne! Jak widać Golden Rose ma nie tylko świetne pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam go, ale pięknie się prezentuje ;)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna szczoteczka taka w moim stylu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Można liczyć na odpowiedz na mailu? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie spotkałam się z tym tuszem, ma fajną szczoteczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam żadnego tuszu z Eveline nigdy ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje mi się, że ten tusz jest podobny do "Big Volum Lash (natural bio formula)" ale bardzo mi się kruszy, dlatego na pewno wypróbuje.

    karalasworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Faktycznie zapowiada się fajnie, chyba się skuszę :) Myślisz, że może być w Rossmannie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rossmannach niestety golden rose póki co nie ma ;).

      Usuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze ♥